Czuje się coraz lepiej z tym wszystkim.
Trochę boli, czuje ten ból znacznie bardziej jak siedzę w domu więcej niż 24h na dobę. Teraz było wolne, poczułam go mocniej, ale przypominam sobie, że ten ból to tylko złudzenie, że go nie ma i wtedy przechodzi, skupiam się na innyc rzeczach i już się nim nie przejmuje. Poznałam ostatnio fajnego faceta, zawsze można się zabawić, wyjśc do ludzi i jest o wiele lepiej. Ukojenie daje mi praca, już nie mogę się doczekac aż do niej wrócę, tam kompletnie nie myśle o niczym złym, jestem otoczona ludźmi z którymi dobrze płynie mi czas. Uwielbiam ich. Zaczynam w końcu cieszyć sie tym wszystkim wokół. Idę do przodu i cieszę się jak dziecko.
Czasem tylko pomyślę o nim i czy wszystko z nim wporządku.
Także tęsknie za pewną osobą, ona zjebała, ale ja też troche ostro zareagowałam.
Przykro mi troche, ale nie załamuje się tylko wzbieram na sile.
Żyje.