piątek, 23 czerwca 2017

Silniejsza

Minęło kilka dni i tak wiele się zmieniło. 
Jak mało potrzeba czasu na to aby coś mogło się zmienić. Zrobiłam się silniejsza i odporniejsza na pare kwesti, rzeczy które mnie zraniły poszły w zapomnienie i ruszyłam z wielką parą do przodu i nie zatrzyma mnie nic ani nikt, nie mam zamiru sie cofać. Moje życie to moja sprawa i nikt nie ma prawa wpływać na nie. Czuje się inna, taka... sama nie wiem jak to nazwać, ale to dobre uczucie. Mniej się przejmuje, to chyba dobrze. Hah wpadł mi nowy obiekt w oko. No cóż teraz jak jestem sama czas się zabawić. W końcu mogę prawda? Trochę jest to zagmatwane i troche świruje przez to, ale no cóż, jakoś trzeba to unormować, może to dlatego, bo miałam taaaak traumatyczne przeżycie z byłym. Sama nie wiem... jedyne co wiem to to, że ostatnio zauważyłam, że jak się coś odjebie złego to zaraz coś stanie się dobrego tak jakby od razu samo się wszystko wyważało po równo. To pocieszające i dodające otuchy. Mam nadzieje, że pomoże mi to troche z tym co mi siedzi w głowie i pomoże mi to wszystko uporządkować abym mogła normalnie funkcjonować. 
Utonęłam w rapie i mój boże przez przyjaciółkę w disco polo. Cóż za skrajność:) w sumie jak to powiedział mój nauczyciel kiedyś od angielskiego, ja jestem mistrzynią skrajności:)

sobota, 3 czerwca 2017

Zmiana?

Zmiana? 
No właśnie sama nie wiem czy to jest zmiana... znów czuje się zagubiona, w ostatnich kilku dniach dowiedziałam się nowych szczegółów... zmroziło mnie jak cholera, ale wzięłam się w garść. Musiałam, inaczej bym zapadła się znów w czarną dziurę, głębiej niż już jestem. Zbieram siły do siebie, wychodzić z niej jest cholernie ciężko, nie wiem czy dam sobie radę. Mam już dość tego całego gówna. Boje się tego wzystkiego co mnie otacza...jestem całkiem sama, nikt nie umie mi pomóc, wszyscy wokół udają, że nie widza moich problemów, poszli do przodu i nie chcą mieć nic doczynienia z tym co przezywam, nie rozumieją jak to niszczy mnie od środka, dostaja mnie wesołą kiedy wychodzę z domu, uważają, że mi przeszło, a kiedy mówię na głos, że nie przeszło i nic nie jest wporządku myślą, że wyolbrzymiam... do tego wszystkiego dowiaduję się ostatnio dużo rzeczy które dodatkowo mącą mi w głowie. Nie codzienie słyszy się, że jest się w związku z najlepszym przyjacielem, tylko, że nie oficjalnym. Nawet samej się nie zauważa takich rzeczy, kiedy o tym myślę, widzę sygnały mówiące, że ma rację, to chore. Czy ja oszalałam? 
Cięzko jest się z tego wszystkiego otrząsnąć... moje życie zaczyna zmieniać się o 180 stopni... tak samo jak i ja. 
Zrobiła się ze mnie gorsza suka jak wcześniej. 
Jeżeli ktoś mnie zrani z premedytacją zniszczę jego i wszystko to na czym mu zależy. 
Nie pozwole na większą krzywdę samej sobie. 

Zaniedbanie/Przerażona

Well well... No cóż... znowu świruje i jak zwykle znowu tutaj wylądowałam. Taka niespodzianka. Sama nie wiem po co to robię, naprawdę się ...