Minęło kilka dni i tak wiele się zmieniło.
Jak mało potrzeba czasu na to aby coś mogło się zmienić. Zrobiłam się silniejsza i odporniejsza na pare kwesti, rzeczy które mnie zraniły poszły w zapomnienie i ruszyłam z wielką parą do przodu i nie zatrzyma mnie nic ani nikt, nie mam zamiru sie cofać. Moje życie to moja sprawa i nikt nie ma prawa wpływać na nie. Czuje się inna, taka... sama nie wiem jak to nazwać, ale to dobre uczucie. Mniej się przejmuje, to chyba dobrze. Hah wpadł mi nowy obiekt w oko. No cóż teraz jak jestem sama czas się zabawić. W końcu mogę prawda? Trochę jest to zagmatwane i troche świruje przez to, ale no cóż, jakoś trzeba to unormować, może to dlatego, bo miałam taaaak traumatyczne przeżycie z byłym. Sama nie wiem... jedyne co wiem to to, że ostatnio zauważyłam, że jak się coś odjebie złego to zaraz coś stanie się dobrego tak jakby od razu samo się wszystko wyważało po równo. To pocieszające i dodające otuchy. Mam nadzieje, że pomoże mi to troche z tym co mi siedzi w głowie i pomoże mi to wszystko uporządkować abym mogła normalnie funkcjonować.
Utonęłam w rapie i mój boże przez przyjaciółkę w disco polo. Cóż za skrajność:) w sumie jak to powiedział mój nauczyciel kiedyś od angielskiego, ja jestem mistrzynią skrajności:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz