Zmiana?
No właśnie sama nie wiem czy to jest zmiana... znów czuje się zagubiona, w ostatnich kilku dniach dowiedziałam się nowych szczegółów... zmroziło mnie jak cholera, ale wzięłam się w garść. Musiałam, inaczej bym zapadła się znów w czarną dziurę, głębiej niż już jestem. Zbieram siły do siebie, wychodzić z niej jest cholernie ciężko, nie wiem czy dam sobie radę. Mam już dość tego całego gówna. Boje się tego wzystkiego co mnie otacza...jestem całkiem sama, nikt nie umie mi pomóc, wszyscy wokół udają, że nie widza moich problemów, poszli do przodu i nie chcą mieć nic doczynienia z tym co przezywam, nie rozumieją jak to niszczy mnie od środka, dostaja mnie wesołą kiedy wychodzę z domu, uważają, że mi przeszło, a kiedy mówię na głos, że nie przeszło i nic nie jest wporządku myślą, że wyolbrzymiam... do tego wszystkiego dowiaduję się ostatnio dużo rzeczy które dodatkowo mącą mi w głowie. Nie codzienie słyszy się, że jest się w związku z najlepszym przyjacielem, tylko, że nie oficjalnym. Nawet samej się nie zauważa takich rzeczy, kiedy o tym myślę, widzę sygnały mówiące, że ma rację, to chore. Czy ja oszalałam?
Cięzko jest się z tego wszystkiego otrząsnąć... moje życie zaczyna zmieniać się o 180 stopni... tak samo jak i ja.
Zrobiła się ze mnie gorsza suka jak wcześniej.
Jeżeli ktoś mnie zrani z premedytacją zniszczę jego i wszystko to na czym mu zależy.
Nie pozwole na większą krzywdę samej sobie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz